Jak zaszczepić dziecku czytelniczego bakcyla?

Jak zaszczepić dziecku czytelniczego bakcyla?

Miłość do naszych dzieci sprawia, że chcemy dawać im wszystko to, co najlepsze. Jeśli rzeczywiście tak jest, przekażmy im czytelniczego bakcyla. Nie możemy pozwolić na to, żeby ich życie było pozbawione jednego z najciekawszych i najbardziej wartościowych towarzyszy ? książki.

Polacy czytają stanowczo za mało. Każde kolejne badanie rodzimego czytelnictwa to potwierdza. Niestety trudno jest namówić dorosłego Polaka z określonymi nawykami do tego, aby docenił i pokochał książki. Dlatego nadzieja na poprawę sytuacji leży w dzieciach. Zaszczepiajmy dzieciakom miłość do czytania!

 

20 minut czytania to za mało

Pedagodzy przekonują, że powinniśmy czytać dziecku codziennie przez 20 minut. To ich zdaniem czas optymalny, w którym możemy liczyć na całkowite skupienie się malucha na słuchaniu. Czy jednak codzienna dawka 20-minutowego czytania wystarczy, aby wykiełkowała w nim i rozwinęła się miłość do książek? Zdecydowanie nie. O wiele większe znaczenie ma cała otoczka związana z czytaniem – obecność książek w domu, rozmowy o książkach, czytanie w wolnych chwilach, zabieranie książek na wakacje, wspólne i częste wizyty w bibliotekach i w księgarniach, dawanie sobie książek w prezencie itd. To wszystko sprawia, że dziecko od najmłodszych lat uważa książki za coś wyjątkowego i ważnego. Z czasem samodzielnie penetruje domową bibliotekę w poszukiwaniu czegoś ciekawego dla siebie. I zaczyna czytać z własnej woli, bo wyrosło w przekonaniu, że czytanie to naturalny i stały element codzienności.

 

Nic na siłę

Taka strategia zaszczepiania dzieciom książkowego bakcyla jest o wiele bardziej skuteczna, niż przymuszanie ich do czytania. Dzieci jak to dzieci – skłaniane ich do czegokolwiek na siłę doprowadza w efekcie do przybrania postawy buntowniczej. Natomiast pielęgnując w domu kulturę czytelniczą, możemy mieć pewność, że dzieciaki same z zainteresowaniem wejdą w arkana najróżniejszych lektur. Przez myśl nam nawet nie przejdzie, aby je do czegoś zmuszać – nie będzie takiej potrzeby.

Oswajanie z książkami warto zapoczątkować jak najwcześniej. Dzięki temu, dziecko idąc do szkoły nie będzie traktowało czytania jako nudnego obowiązku, z którym trzeba się uporać, aby zdać klasówkę z języka polskiego. To ważne tym bardziej dlatego, że kanon lektur szkolnych może nie wydać się zbyt interesujący dla kilkulatka, który z książkami ma do czynienia niewiele. Poza tym nie wszyscy nauczyciele potrafią w sposób umiejętny dobrać uczniom lektury dodatkowe, które bardziej trafią w ich gusta w tak młodym wieku. A nie chcielibyśmy przecież, aby pociecha zraziła się do czytania.

Oprócz kultywowania książek w domu, podsuwajmy dziecku lektury dostosowane do jego wieku. Już w pierwszym roku życia warto pokazywać mu książeczki obrazkowe, z pojedynczymi słowami. Z biegiem czasu wybierajmy książki ilustrowane z całymi zdaniami, a później przyjdzie czas na krótkie rymowanki i wierszyki. Nie zapominajmy o opowiadaniu mu bajek i czytaniu na dobranoc, a także w ciągu dnia. Wyróbmy w nim przekonanie, że książka to o wiele ciekawsza rzecz, niż telewizja czy gra na konsoli. Upewnijmy się, że dziecko ma swoje książki zawsze na wyciągnięcie ręki i może po nie sięgać na równi z zabawkami i grami. Wspólnie przeglądajmy atlasy, słowniki i encyklopedie. Niech w dziecku ukształtuje się świadomość tego, że poza Internetem istnieje jeszcze mnóstwo innych, bardziej wartościowych, a przede wszystkim wiarygodnych źródeł wiedzy o świecie. Grajmy z nim w gry edukacyjne, pozwalające na naukę nowych słów i pojęć. Bardzo małym dzieciom włączajmy słuchowiska radiowe i czytajmy na głos swoje książki – ważne jest także to, aby dziecko osłuchało się z literaturą. Uczęszczajmy rodzinnie na książkowe festiwale, na których zawsze znajdą się atrakcje dla najmłodszych czytelników (organizowane są poza tym wydarzenia literackie specjalnie dedykowane dzieciom, np. wrocławski Festiwal Literatury dla Dzieci lub warszawski Festiwal Literatury Dziecięcej Tere Fere).

 

Elżbieta Gwóźdź