Kredyt na start firmy – zadłużać się czy nie?

Kredyt na start firmy – zadłużać się czy nie?

Rozwój firmy – nawet jednoosobowej, nawet z siedzibą we własnym domu – zawsze wymaga pewnych nakładów finansowych. Kredyt jest najczęściej wybieranym przez przedsiębiorców źródłem dużej gotówki. Ale czy opłaca się go zaciągać już na start?

Powołanie do życia i rozkręcenie przedsiębiorstwa nie jest ani proste, ani tanie. Także praca z domu i na własny rachunek wiąże się przecież z koniecznością zainwestowania w nią na początku pewnej sumy. Bo nawet, jeśli nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu, to zawsze przyda się nowy laptop czy materiały, dzięki którym będziemy produkować swoje usługi. Pieniądze na ten cel możemy posiąść zaciągając kredyt, tylko czy zawsze jest sens?

Po pierwsze, pamiętać należy, że banki działające w Polsce niechętnie udzielają kredytów start-upowcom. Zawsze istnieje ryzyko, że start-up jest mrzonką ambitnego absolwenta, z której, w rezultacie, nic nie wyjdzie. Większość start-upów co prawda rzeczywiście rozwija się i przynosi zyski, jednak kilkadziesiąt procent z nich upada już po pierwszym roku działalności. Kredyty na start nie są też powalająco wysokie, a banki, które je oferują można policzyć na palcach obydwu rąk. No ale skądś młody przedsiębiorca musi wziąć fundusze chociażby na reklamę, podstawowy sprzęt, samochód i bieżące wydatki. Większość banków oferuje w tym przypadku kredyty w wysokości 10-50 tysięcy złotych. Udzielą nam go, jeśli spełnimy określone warunki, na przykład damy bankowi solidne zabezpieczenie. Czasem warto jednak poczekać z wzięciem kredytu na czas, kiedy będziemy mieli już płynność finansową. Po pół roku lub roku funkcjonowania firmy, w oczach niektórych banków nadal będziemy start-upem, ale z pewniejszą pozycja na rynku. Możemy wówczas otrzymać też kredyt inwestycyjny lub na bieżące wydatki. Uzyskanie pieniędzy z banku będzie łatwiejsze, bo obarczone mniejszymi wymaganiami.


Jak nie kredyt, to co?

Zanim sięgniemy po kredyt, zróbmy rozeznanie wśród ofert innych instytucji, które mogłyby nas wesprzeć finansowo przy otwieraniu działalności gospodarczej. Przyjrzyjmy się przede wszystkim aktualnym projektom unijnym i ministerialnym, z których moglibyśmy skorzystać. Tą drogą możemy, na przykład, otrzymać pożyczkę z funduszu pożyczkowego, która jest o wiele niżej oprocentowana, niż kredyt w banku komercyjnym. Dokonajmy też przeglądu programów regionalnych z urzędów pracy czy postarajmy się o dotację unijną.

Rozważmy też inne alternatywy, które mogą okazać się pomocne na początku działalności, chociażby przystąpienie do funduszu inwestycyjnego czy leasing. Wszystko zależy od specyfiki branży oraz profilu naszego przedsięwzięcia.


Jeśli jednak kredyt, to jak?

Kredyt to poważna rzecz. Może nam pomóc, i czasem jest jedyną szansą na spełnienie marzeń o firmie. Ale tak samo może nas pogrążyć, jeśli wykorzystamy go nierozsądnie i nie na to, co trzeba. Dlatego przed podjęciem kredytu dobrze zastanówmy się, na jakich zasadach ma działać nasze przedsiębiorstwo. Zróbmy bardzo szczegółowy i dopracowany biznesplan, w którym ujmiemy plusy i minusy rozpoczęcia takiej, a nie innej działalności. Obliczmy też ryzyko, z jakim wiąże się nasze wejście na rynek. Jakie mamy szanse powodzenia? Ile dokładnie potrzebujemy na rozwój? Po jakim czasie zaczniemy zyskiwać? Jaką mamy konkurencję? Bez zadania sobie takich pytań, lepiej nie interesować się kredytem. Jeśli potrzebujemy pomocy w planowaniu pierwszych kroków i chcemy poznać know-how funkcjonowania jako przedsiębiorca, udajmy się do specjalistów z odpowiednich dla nas inkubatorów przedsiębiorczości.


Elżbieta Gwóźdź